MójDroid.pl

Android 3.0 Honeycomb w Motoroli XOOM

2011-04-21
|
Damian P.

Rozumiem was gdy mówicie, że Motorola XOOM wam się nie podoba. W końcu każdy ma inny gust, a wybór tabletu to całkowicie indywidualna sprawa. Ale jednej rzeczy w Motoroli przegapić nie można - mówię tutaj oczywiście o systemie, czyli o Androidzie 3.0 Honeycomb, który chcecie lub nie, wkrótce zaleje cały rynek tabletów. Jak on się sprawuje, nie patrząc na swoiste niedoróbki Motoroli XOOM? O tym w głębi tego wpisu. Odpowiadając na pytanie - bardzo dobrze. Naprawdę! Nie chcę znowu wyjść na fanboja, ale Honeycomb to naprawdę dzieło lepsze niż iOS dla tabletów. Oczywiście iPad nie jest zły, ale jego styl (dokładniej - wygląd systemu i aplikacji, jego zachowania i domyślne ustawienia co do różnych komponentów) raczej mnie odrzuca, niż przyciąga. Może to tylko moje zdanie, ale cóż... Tak uważam i basta!
Przypominam - w tym wpisie oceniam TYLKO i wyłącznie system, a nie właściwości sprzętowe. Zatem ekrany IPS, wykonanie i ogólne wrażenie "bycia fajnym" dzięki iPadkowi odpada w tym momencie.
Zanim zaczniemy, chcę jeszcze co nieco powiedzieć o samym Honeycombie ale tak z nieco innej perspektywy. Jeżeli posiadaliście wcześniej jakiegokolwiek Androida i nie przekonał was ten ten system, to tym bardziej nie zachwyci was Honeycomb. Odczujecie dokładnie to samo, co wcześniej na mniejszej wersji. Najgorsze jest jednak to, że to odczucie nie zmieni się nawet po kilku godzinach/dniach/miesiącach. Czy do dobrze? Trudno na to pytanie odpowiedzieć, ale jeżeli wolicie np. Galaxy S od iPhone 4, to tablet z Honeycombem jest dla was. Tyle, koniec. Na pierwszy ogień idziemy z launcherem.

Launcher - pulpity i takie tam

Szczerze? Jestem zawiedziony tą częścią systemu. Jeżeli czytaliście moje poprzednie wpisy, to zapewne wiecie o co mi chodzi. Po kilku tygodniach moje zdanie nadal nie zmienia się co do tego elementu - pulpity jak się przycinały, tak nadal się przycinają. I nic na to nie poradzimy. Nie ważne czy podkręcimy XOOMa czy nie, pulpit nadal będzie się nam ciął niczym emo! Cholera no!

Ale gdy pominiemy ten element, to nie jest już tak źle. Wygląd, personalizacja czy użyteczność stoi na bardzo wysokim poziomie. Specjalne "menu", w którym dodajemy widgety czy skróty, to tylko dowód na to, jak ten system jest (dobrze) stworzony. Każdy [nowy] element zachwyca swoją funkcjonalnością jak i prostotą (przekonacie się o tym jeszcze kilka razy w tym wpisie).

Co jeszcze mogę dodać? Hm... Bardzo boli mnie brak ustawień. Nie możemy zmienić liczby pulpitów czy ilości rzędów dla ikonek. Gdy zapełnimy cały pulpit, ikonki w poziomie mają bardzo duży odstęp od boków, a w pionie - jak na złość - od góry i dołu. Kolejna mini-wada? Widgety... Nie same w sobie - ich ustawianie. Jeżeli chcemy dodać np. nowy zegarek, który wywołuje specjalne okno z ustawieniami, nie mamy pewnego sposobu na dodanie wybranego przez nas elementu. Eh... Naprawdę, dodanie np. Minimalistic Widget na pulpit to wyzwanie samo w sobie. O skalowaniu nawet nie wspominam, bo o takiej funkcji programiści Google nawet nie mają pojęcia. Jeszcze coś? Nie.

Powiadomienia i "pasek kontrolny"

Charakterystyczny pasek powiadomień z poprzednich wersji Androida, w Honeycombie nie jest obecny. Początkowo myślałem, że jest to śmieszny głupi żart, ale naprawdę go usunęli. Co dodano w zamian? Coś znacznie lepszego!

Czarny pasek na dole jest stały i nie sposób go zmienić (czyt. dostać się do niego czy do jego ustawień). Gdy włączymy np. Screen Filter (do regulacji jasności wyświetlacza - przyp. red.), dolny pasek nie zmieni swojego koloru czy podświetlenia. Android traktuje go jako jedną z ważniejszych części w sobie a my - nie mamy do niego wstępu, poza "obmacywaniem". Jak się on sprawuje w codziennym życiu? Dobrze. Nie jest to jakaś rewelacja, ale również nie jest najgorzej. Z pewnością w tym momencie bije powiadomienia z iOSa na łopatki, ale osobiście ideałem dla mnie pozostaje ten z poprzednich wersji Andka.

Pozostawiając na boku osobiste narzekania - poszczególne funkcje na pasku sprawdzają się bardzo dobrze. Trzy ikonki kontrolne (tak je nazywam) są tym, czym klasyczne przyciski na przedniej obudowie w typowych andro-smartfonach. Można narzekać, że są dotykowe ale tak naprawdę jest to jedyne słuszne rozwiązanie w tym przypadku. Standardowe "wciskane" przyciski po prostu by się tutaj nie sprawdziły.

Gdy przyjdzie nam nowe zadanie poparte notyfikacją, to to pokaże nam się po prawej stronie - zaraz obok wielkiej godziny i ikonek z ustawieniami. Nawet gdy aplikacja nie jest przystosowana do tabletów, powiadomienie grzecznie umieści się na swoim miejscu. Po dotknięciu wyświetli się nam dokładnie to samo, co na telefonie (czyt. bezproblemu). Po dotknięciu zegara, widzimy takie o to menu:

Ma ono nam zastąpić widgety na głównym pulpicie. Czy widoczne są jakieś szczególne wady i zalety? Tak, ale niestety tylko te pierwsze - wady. Po wybraniu trzeciej ikonki kontrolnej (uruchomione procesy) widzimy długą listę, która... Nie przewija się. Kolejny głupi błąd ze strony programistów Google... Jeżeli chcemy zobaczyć więcej wyników, jesteśmy wtedy zmuszeni do przewrócenia tabletu do pionu.

Aplikacje Google'a

Chyba największa z zalet nowego Androida. W tym aspekcie programiści Google'a pobili samych siebie - programy przez nich stworzone są najlepsze! Hah, brzmi to co najmniej dziwnie ale naprawdę tak jest. Szacunek dla twórców. Dlaczego tak uważam? Po pierwsze - aplikacje są bardzo ładne. Proste ale zaawansowane i czytelne. Odpowiedniki dla iPada (moim zdaniem) są po prostu gorsze. Sami zobaczcie o co mi chodzi:

 

[caption id="" align="aligncenter" width="461" caption="Kalendarz"][/caption]

 

[caption id="" align="aligncenter" width="461" caption="Mapy"][/caption] [caption id="" align="aligncenter" width="461" caption="Market"][/caption] [caption id="" align="aligncenter" width="461" caption="Movie Studio"][/caption] [caption id="" align="aligncenter" width="461" caption="Muzyka"][/caption] [caption id="" align="aligncenter" width="461" caption="Market"][/caption] [caption id="" align="aligncenter" width="461" caption="YouTube"][/caption] [caption id="" align="aligncenter" width="461" caption="YouTube"][/caption] [caption id="" align="aligncenter" width="461" caption="Talk"][/caption] [caption id="" align="aligncenter" width="461" caption="Przeglądarka"][/caption] [caption id="" align="aligncenter" width="461" caption="Galeria"][/caption] [caption id="" align="aligncenter" width="461" caption="GMail"][/caption]

 

Wybierając poszczególne aplikacje, widzimy to co chcemy zobaczyć. Jeżeli są to np. kontakty, to wtedy widzimy długą listę z zapisanymi osobami, a obok - dane wybranego kontaktu. Jak widać, aplikacje  zachowują przy tym najważniejsze cechy wybranej aplikacji (tj. czytelność i ilość kontentu). To robi wrażenie. Dla porównania, aplikacja dla iPada:

Może tylko narzekam, ale iPadowa wersja jest dla mnie przekombinowana... I nie - nie fajnbojuję w tym momencie. Rewelacyjny jest również pasek w górnej części programu. Zależnie od sytuacji, zmienia się on albo w przybornik albo w pasek narządzi - taki sam jak znamy choćby z PC. Nie muszę mówić, jak jest to przydatne? Genialne są również "fragmenty", czyli sposoby prezentowania treści w aplikacjach. Dobrze jest to widoczne w Kontaktach, GMailu czy mapach. Po lewej stronie widzimy interesujący nas element, a po prawej - wybrane dane. Oczywiście, Google stworzyło do tego specjalne narzędzia co by to programiści mogli wykorzystać. I widać efekty, bo w markecie widzimy już kilka aplikacji wykorzystujących ten element nowego Androida.

 

[caption id="" align="aligncenter" width="461" caption="Galeria"][/caption]

 

[caption id="" align="aligncenter" width="461" caption="Ustawienia"][/caption] [caption id="" align="aligncenter" width="461" caption="Mapy"][/caption]

Szybkość, odpowiedzi i reakcje

Nowe tablety z Androidem powinny zaskakiwać szybkością. I tak z pewnością będzie, bo raczej nikt w czasie nie zamierza się cofać. Jak ma się do tego Honeycomb? Przede wszystkim, to on tym wszystkim zarządza. W wielu elementach widać, że w środku do czynienia mamy z dwoma rdzeniami. Przykład? Ładowanie listy aplikacji w ustawieniach. Jeżeli macie swojego Androida pod ręką, to sprawdźcie ile wam zajmie załadowanie wszystkich ikonek w tej sekcji. 5-10 sekund? Honeycomb tą samą akcję wykonuje od razu! Nawet nie w sekundę, sporo mniej. Podobne reakcje również widać w innych elementach - usuwaniu aplikacji, przewijaniu, animacjach czy pojawianiu się okienek. W sumie - ten element systemu jest najbardziej stabilny z wszystkich. Jeżeli oczekujemy jakiejś reakcji aplikacji, to dzieje się to w trybie natychmiastowym. Wiele w tym momencie do pisania nie ma.   Podsumowując - Honeycomb, w przeciwieństwie do XOOMa, jest dla wszystkich. Szczególnie spodoba się tym, którzy pokochali mniejszego Androida. W tabletowej wersji znajdą wszystko, czego potrzebują - od multimediów, przez rozrywkę aż po pracę. Brzmi to może dziwnie, ale tak jest. Wszystko tutaj działa.