MójDroid.pl

Motorola XOOM: Przeglądarki (Firefox, Chrome i Opera)

2011-05-04
|
Damian P.

Przeglądanie internetu to jedna z cech, która w tabletach pełni bardzo ważną funkcję. Wędrując po kolejnych stronach nie chcemy iść na żadne kompromisty - poszczególne witryny mają wyglądać tak samo jak na komputerze a czasami nawet lepiej. Jak w tej kwestii sprawdza się XOOM? Bardzo dobrze! I jest to jedna z niewątpliwych zalet tego tabletu. W Markecie znajdziemy co najmniej kilkanaście przeglądarek, które spełnią nasze wymagania a te ważniejsze - Firefox, Chrome i Opera - dostępne są już w specjalnej, "powiększonej" wersji dla tabletów. Zacznijmy jednak od początku, czyli od standardowej przeglądarki - Chrome Lite.

Chrome Lite

Domyślna przeglądarka Androida 3.0 jest z pewnością przystosowana do dużego ekranu. Z tym nie ma co się spierać, bo jak widać na screenach, poszczególne elementy znajdują się tam gdzie powinny, nie zajmując jednocześnie zbyt dużej ilości miejsca. Przechodzenie pomiędzy poszczególnymi kartami odbywa się bardzo płynnie, podobnie jak wpisywanie nowego adresu czy włączanie nowej karty. W tym aspekcie Android 3.0 staje na wysokości zadania i nie odbiega od wyidealizowanego iPada.

Kolejnym plusem Chrome Lite jest jej wsparcie dla Adobe Flash. Fanboje Applea mogą narzekać, że jest to nie potrzebna technologia ale tak naprawdę wszyscy wiemy, że jest to nieodłączny element internetu. Bez niego nie da się żyć i każdy porządny tablet musi mieć wsparcie dla tego formatu. I tutaj znowu tablet Motoroli sprawdza się doskonale - przykładowe odtwarzanie filmów w HD (na Vimeo czy Youtube) jest bardzo płynne. Przewijając stronę przewijamy również film a ten nawet nie śmie się przyciąć. Podobnie zresztą zachowuje się cała przeglądarka - wczytywanie zwykłych stron, bez "kilogramów efektów", odbywa się bardzo płynnie. Zadbano również o najnowsze standardy, więc nie musimy martwić się o "krzaczki" w wyświetlaniu. Przynajmniej w 90%, bo jak widać na poniższym screenie, nie zawsze przeglądarka poprawnie renderuje strony...

[caption id="" align="aligncenter" width="461" caption="Dziwny błąd z wczytywaniem - menu na górze strony lekko się rozsypuje"][/caption]

Zalety domyślnej przeglądarki w Honeycombie nie są widoczne jedynie na zewnątrz. Wiele ciekawych opcji kryje się w ustawieniach, często tych ukrytych. To właśnie tam [w nomrlanych ustawieniach] znajdziemy "Labs" czy synchronizację ze stacjonarnym Chrome. Są to opcje bardzo ciekawe, które zdecydowanie powinny pojawić się nawet w mniejszej wersji Androida dla smartfonów. Co znajdziemy w Labs? Tylko dwie opcje. Pierwsze okienko decyduje o tym, co chcemy widzieć po otwarciu nowej, pustej karty. Domyślnie jest to nasza strona startowa, ale równie dobrze mogą to być najczęściej odwiedzane witryny. Osobiście nie lubię tej funkcji, ponieważ nie działa ona tak jak powinna. Jeżeli w opcjach włączymy dalekie przybliżenie stron, to później właśnie ta funkcja lubi wariować. A szkoda... Jednak druga funkcja nie sprawia już takich problemów. Działa bardzo stabilnie i jest bardzo użyteczna. Co to takiego? Tzw. Quick Controls. Jest to oczywiście specjalne menu, które dostępne jest dla naszego palca po wykonaniu odpowiedniego gestu. W menu tym znajdziemy wszystko to, co na standardowym pasku w górnej części przeglądarki. Włączając tą funkcję pozbywamy się widoku kart i paska adresu, otrzymując w zamian intuicyjne sterowanie oraz większy obszar na wyświetlanie stron www. Powiem szczerze, że funkcja ta jest bardzo przydatna. Naprawdę, wyprzedza ona sterowanie w iPadzie i innych przeglądarkach o całe lata świetlne! Podsumowując: Domyślna przeglądarka Honeycomba jest bardzo dobra. Działa bardzo płynnie, szybko a dodatkowo - posiada wsparcie (sprzętowe!) dla Adobe Flash 10. Kolejną zaletą są Labolatoria i ukryte funkcji. Znajdziemy jednak i kilka minusów: domyślnie włączają się strony mobilne zamiast klasycznych, poszczególne funkcje lubią wariować (powodując "Force Close") oraz co najgorsze - przeglądarka dziwnie przybliża strony www (może tylko ja tak mam?).  

Opera Mobile 11

Mój faworyt. Przeglądarka, która począwszy od pierwszej wersji, stała się moją domyślną przeglądarką w Androidzie. Opera nie od dziś produkuje przeglądarki mobilne, więc wysoka pozycja w Android Market jest w pełni zrozumiała. A teraz, sukces ten wydaje się powtórzyć na tabletach.

Zacznijmy jednak od początku. Opera Mobile 11, w przeciwieństwie do Chrome Lite, nie posiada paska z miliardem opcji. Znajdziemy tutaj wyłącznie proste menu, w którym mieszczą się najpotrzebniejsze dla nas funkcje. Reszta z nich ukryta jest pod logiem produktu - rozpoznawalnym "O". I wiecie co? Taki sposób prezentowania opcji jest o niebo lepszy niż typowe menu z zakładkami i paskiem adresu. Jeżeli chcemy dostać się do kart, to jedyne co musimy zrobić to dotknąć specjalną ikonkę. Pojawią się duże miniaturki, które są dużo lepsze niż karty (przykład: gdy otworzymy ok. 10 kart, po chwili nie wiemy co kryje się za 6 czy 7. Miniaturki nie mają tego problemu, bo cały czas widzimy co się dzieje). Noi pasek na górze ekranu jest widoczny cały czas, więc nie musimy wykonywać gestów czy przewijać strony do góry aby dostać się do paska wyszukiwarki. Jak Opera wczytuje strony www? Moim zdaniem, dużo lepiej niż Chrome Lite. Dlaczego? Cóż... Wydaje mi się, że jedenastka powiększa naszą rozdzielczość wyświetlacza. Witryny www umieszczone są bardziej na środku, a nie - jak w Chrome - wypełniają całą przestrzeń. Takie wyświetlanie stron bardziej mi odpowiada. Ale niestety, kryje się za tym również jeden minus - Opera wariuje, gdy strony wykonane są w bardziej efektowny sposób. Brzmi to dziwnie, ale tak jest. Przykładowo: Facebook wczytuje się tak jak powinien, ale Nasza-Klasa - już nie. Nie możemy przewinąć strony, co jest bardzo denerwujące. Blokuje nas pasek z komunikatorem... I co najgorsze, nie jest to jedyny bug w tej przeglądarce. Pomimo wsparcia dla Adobe Flash, Opera nie radzi sobie z jego odtwarzaniem. Widzimy tylko przycisk "Play", ale gdy go dotniemy - nic się nie dzieje...

Jakie opcje posiada Opera? Jeżeli posiadacie smartfona z Androidem, to w tabletowej wersji Opery nie znajdziecie nic nowego. Nie wiem czy to dobrze czy źle, ale Opera 11 Mobile działa idealnie od razu po instalacji. Jeżeli chcemy więcej, to cóż... Albo musimy obejść się smakiem albo musimy wpisać specjalną komendę, po wpisaniu której zobaczymy specjalne ukryte menu z ustawieniami. Podsumowując: Opera 11 dostarcza nam więcej przyjemności z przeglądania internetu niż Chrome Lite, ale jednocześnie spotykamy większą ilość błędów niż w domyślnej przeglądarce. Myślę jednak, że Opera 11 Mobile dobrze rokuje na przyszłość i wkrótce może powstać z tego niepodważalny król przeglądarek na tablety.  

Firefox Mobile

Przeglądarka, do której podchodzę z dużą niechęcią. Jak pewnie wiecie, Firefox lubi zjeść trochę zasobów. I na tablecie jest tak samo - mobilny lisek je tyle, ile chce. Jednocześnie, jego zasobożerność nie jest poparta wydajnością czy jakością. Strony w mobilnym Firefoxie wyświetlają się brzydko, obrazki nie są ostre, strony wypełniają cały widok i nie można w łatwy sposób zmienić widoku mobilnego na komputerowy. Potrzebne są nam do tego wtyczki, które jak wiecie, zabierają nam kolejne MB RAMu.

Idąc dalej - Firefox nie jest przystosowany dla tabletów. Widzimy dokładnie to samo, co na smartfonach. To boli, bo przeglądarka marnuje dużo miejsca. Owszem, przeglądając strony www widzimy jedynie wąski pasek z adresem strony, ale po dotknięciu jego widzimy kolejne duże, brzydkie i niepotrzebne menu... Przełączanie pomiędzy kartami również nie zostało zmienione. Aby przejść do kolejnej otwartej strony, musimy wykonać pewien gest. Po jego wykonaniu dopiero widzimy specjalne menu z zakładkami. Podobnie rzecz ma się z kontrolkami, takimi jak wstecz i ustawienia - wykonujemy gest przesunięcia w lewo, a po prawej stronie widzimy specjalną zakładkę z ikonkami. Sprytne, ale nadal nie tabletowe...

Czy widzę jakieś zalety w Firefoxie? Niestety, ale nie. Programiści długo trzymali nas w napięciu, a kiedy oficjalnie pokazali nam przeglądarkę to ona nie oferowała nam nic szczególnego. I to się nie zmienia... Może kiedyś, ale nie teraz.  

Podsumowanie podsumowania

Tak więc, jak widać Android ma dużą rozbieżność w kwestii przeglądarek. I dobrze, bo mamy wybór - w przeciwieństwie do użytkowników iOSa, którzy skazani są na Safari lub nijaką wersję Opery. A my? My mamy Chrome z rewelacyjne zoptymalizowanym Flashem, Operę ze wsparciem sprzętowym dla przeglądania i Firefoxa - z niczym...