MójDroid.pl

Google Currents - wirtualne magazyny dla Androida, z których nie skorzystasz

2011-12-09
|
Damian P.

Google potrafi nas zaskakiwać. Zazwyczaj robi to dobrze, przez co zdobywa od razu wielu fanów do swoich nowo-powstałych produktów, jednak ostatnio poziom tych niespodzianek mocno opada. Dziś miała miejsce kolejna prezentacja nowej usługi, która chociaż wygląda dobrze, to jest całkowicie bez sensu. Google Currents to elektroniczna wersja kiosku, w którym lubimy kupować popularne magazyny. Nic nowego i szokującego, raczej coś całkiem przydatnego i uzupełniającego braki w Androidzie. Tylko całkowicie nie przygotowanego, bo z Googlowego czytnika kolorowych czasopism po prostu nie skorzystamy w naszym kraju.

Jak zawsze. Wielka firma wydaje nowy produkt, który podoba się całemu światu, a nasz kraj oczywiście jest pomijany. Podobnie jest z Current - prezentuje się świetnie, bo oferuje popularne treści w odpowiednim formacie (dla smartfonów i tabletów), pozwala szybko dodać swoje artykuły i jest dostępny za darmo. Jednak  brak któregoś z łańcuchów komunikacji w Google, bo w Polsce nowa usługa nie jest dostępna. Ale gdy wszystko się zacznie i wyjdą pierwsze złamane wersje, wszystko nagle będzie działać tak jak powinno. Od razu po instalacji w oczy rzucają nam się proponowane treści. Te najbardziej popularne zostały wyróżnione, przez co od razu możemy je pobrać na pamięć naszego urządzenia, by później móc je oczytać na przykład w trybie offline. W naszym kraju opcja jak znalazł, bo internet mobilny nadal nie jest u nas popularny, a popularne spółki transportowe potrafią nam gratisowo dodawać kolejne minuty. Jednak nic z tego, sami wiecie.

Sam program wygląda rewelacyjnie - jest intuicyjny w obsłudze, prosty w wyglądzie bo wzorowany na popularnych rywalach oraz odpowiednio "mądry", bo automatycznie dostosowuje się do nas. Jeżeli posiadamy tablet, widok aplikacji automatycznie się zmieni. Dane widoczne na smartfonie czy komputerze będą identyczne z tym, co widzimy na aktualnym urządzeniu, a w polecanych znajdą się wpisy, które będą pasować do naszych upodobań Z pozostałych opcji, aplikacja oferuje integrację z społecznościami, dodawanie subskrypcji, pobieranie treści z Google Readera czy dodawanie własnych treści w kilku krokach. Apropos - dodałem mójdroid. Jeżeli jakimś cudem uda wam się zmusić tą aplikację do działania, to dodajcie moją stronę do własnych treści... :-)