MójDroid.pl

Nagły koniec Android Marketu, pojawia się Google Play!

2012-03-06
|
Damian P.

Google od jakiegoś czasu przeprowadza porządki, które według zamysłu twórców mają połączyć dotychczas rozrzucone usługi w jedną, wielką aplikację ale za to spójną. Po zmianach w wyglądzie i zunifikowaniu regulaminów, niespodziewanie przyszedł czas na największy z Googlowych sklepów - Android Market. Po miesiącach plotek i wycieków okazuje się, że oczekiwany Google Play to nie tablet, a nowa wersja znanej nam już wcześniej usługi. Zatem, czego nowego możemy oczekiwać bo zmianie Marketu w Playa?

Przyglądając się z zewnątrz nowej usłudze nie zmieni się nic - nowy Play wygląda identycznie co obecnie już stary Market, dołączona nieco wcześniej Muzyka nadal jest dostępna tylko dla Amerykańskich użytkowników a Książki jak były zablokowane, tak nadal są. Cała magię dostrzeżemy dopiero wewnątrz. Play to nic innego jak Googlowska (dziwnie to brzmi) wersja iTunesa i iCloud, tylko w jednej - niewidocznej dla nas - webowej aplikacji. Pozbyto się podziału na kategorie (gry, muzyka, książki etc) a wprowadzono miejsce, które zawiera to wszytko pod jednym adresem. Co to dla nas oznacza? Przede wszystkim jedno - Google w końcu oddaje nam do użytku prawdziwą synchronizację, któraw przyszłości będzie obecna na każdym urządzeniu. Brak takiego rozwiązania był dotychczas bardzo widoczny - jeżeli na przykład posiadacie smartfona i tablet z Androidem, to pewnie wiecie, że te dwa urządzenia kompletnie nie komunikują się ze sobą. Stan gry zapisany na jednym urządzeniu nie był widoczny na drugim, co jest całkowicie bez sensu, a my chcąc zachować porządek musimy jeden tytuł przechodzić dwa razy. Z Google Play ten problem znika. Podobna synchronizacja występuje w muzyce (!), książkach i filmach (!!) - szczególnie ciekawie wygląda ostatnia możliwość, gdzie najpierw możemy oglądać film na telefonie, a po zbliżeniu się do komputera możemy przełączyć go w mgnieniu oka na duży wyświetlacz. Świetne. Play będzie miał również swój udział w sieciach społecznościowych - do każdej z usług dodano połączenie z Google+, więc słuchając muzyki możemy podzielić się aktualnie odtwarzanym utworem ze znajomymi. Jak można się spodziewać, taka sytuacja będzie również dotyczyć gier i książek. Ciekawe, czy twórcy szykują dla nas odpowiednik Game Center z Maków :) Całość oczywiście będzie wymagała od nas na początku nieco zaangażowania, bo przed dołączeniem do usługi najpierw będziemy musieli zsynchronizować urządzenia. Jednak zalety, które niesie nowy produkt są sporo większe niż jego wady. Brawo Google! PS. Nie wiem czy to przypadek, ale Google kolejny raz potwierdziło, że za całą tą technologią znajdują się zakręcone osoby. Po eastereggu z Redditem, w promocji nowej usługi możemy znaleźć Deadmau5a :) I tak, jest to jeden z moich ulubionych artystów!