MójDroid.pl

Flipboard na Androida - kolejna przereklamowana aplikacja z AppStore...

2012-05-09
|
Damian P.

Ile to już "genialnych" aplikacji trafiło z mobilnego systemu od Applea na naszego jakże niszowego Androida? Z pewnością zbyt wiele... Pojawienie się Instagrama na naszej platformie było (przynajmniej dla mnie) znakiem, że teoretyczna magia aplikacji z iPhonea nie udziela się użytkownikom sprzętu od Googlea. Ale to za mało, w końcu to co udało się na iOSie musi również okazać się sukcesem na Androidzie. I w taki sposób dostajemy kolejną beznadziejną kalkę, tym razem o nazwie Flipboard. Nie rozumiem tego szumu medialnego wywołanego wokół tych dwóch aplikacji. Instagram od początku nie oferował niczego szczególnego, był jedną aplikacją z wielu wręcz identycznych, a społeczność, która niby miała być głównym atutem tego programu, nijak nie akceptowała nowych "przybyszów". A na dodatek i to było nadmuchane, bo jak my mieliśmy poznać zwyczaje panujące w tym zamkniętym gronie, skoro do aplikacji nie dołączono forum czy wersji internetowej? No ale może się nie znam na fotografiach i takich społecznościach... Ot nie jest mi to przeznaczone. Pisemka za to, a raczej wiadomości, czytam dosyć często. Dotychczas do tego celu służyły mi aplikacje takie jak Reader, Feedly i Currents - każdy z programów został tak przygotowany, aby prezentował sobą jak najwięcej. To znaczy dużo nagłówków, treści, czasem kilka obrazków. Nic poza tym. I co? Sprawdza się to, nic szczególnego. Jednak nie w przypadku Flipboarda! To kolejny modny program, praktycznie sygnowany magią Apple. Zamiast interesującej treści widzimy boksy, które obrazują nam nagłówki, pokazując nam marne fotografie. Może wygląda to ładnie, ale pewnie tylko na 3.5 calowym wyświetlaczu. Ja posiadam Notea i widzę ogromne kwadraty, które ledwo mieszczą się na wyświetlaczu. A co gorsze, tych bosków jest tylko cztery. CZTERY na rozdzielczość nieco ponad 720p! A czasem gorzej, bo i widzę trzy elementy:

Okej, może to wina pokazanej wersji beta, ale z tego co widziałem na Galaxym S III (który jako pierwszy otrzymał ten program) istniała identyczna sytuacja... Jeżeli przejdziemy trochę dalej, to zauważymy już sześć części, ale nadal nie robi to wrażenia na Feedly, a tym bardziej na Readerze...

Aby tego było mało, aplikacja reprezentuje swoje wzorce w każdym elemencie. Brak tutaj klasycznego paska nawigacyjnego, mamy za to dziwnie reagujące animacje rodem z ściennego kalendarza. Wygląda to nawet ładnie, ale jest nie praktyczne na co dzień. Wirtualne kartki przy szybkim przewijaniu zacinają się, trudno jest dostać się do wybranych przez nas kategorii a przy przypadkowym cofnięciu się do nich, musimy od nowa przewijać w dół to ostatnio czytanego miejsca. Eh... To nie na moje nerwy. Wolę jednak klasyczne rozwiązania, wyglądem przypominające niemodnego GMaila...