MójDroid.pl

Android 4.1 Jelly Bean - co nowego chciałbym zobaczyć

2012-06-07
|
Damian P.

Zapowiadane wcześniej prezentacje Googlea powoli się rozpoczynają. Kilka dni temu otrzymaliśmy nową wersję map, a już wkrótce powinniśmy również dowiedzieć się czegoś więcej na temat kolejnej aktualizacji dla Androida. Oczywiście, tak jak przy poprzednich wersjach, nic na temat kolejnego numerka nie wiemy. Jednak spoglądając na aktualne wydarzenia na rynku czy w dziale z błędami systemu, można nieco pomarzyć o zmianach. 

 

Skok wydajności

Każda aktualizacja dla systemu Android wnosiła do niego coś większego. Wersja 2.1 drastycznie zmieniła wygląd i zachowanie smartfonów, natomiast Froyo z oznaczeniem 2.2 zdecydowanie poprawiał ogólną wydajność. Podobnie jest z Ice Cream Sandwichem - 4.0 (tak jak Eclair) zmienił interfejs nie do poznania, wprowadzając motyw HOLO jako podstawowy. Oprócz tego stworzone zostały wytyczne (Android Design)  i nowe elementy (Fragmenty czy ViewPager), wszystko po to aby aplikacje w systemie tworzyły spójną całość.

Niestety, w tym wszystkim pominięto ogólną wydajność. Wprowadzono co prawda renderowanie po GPU a cały system jest całkiem płynny, jednak to nadal zdecydowanie za mało. Zasobożerność systemu widać szczególnie na nieco starszych urządzeniach, a nawet na takich jak pierwszy Sensation, który po prostu zaczyna sobie nie radzić z nowymi wymaganiami Androida. A przecież jeszcze rok temu był to świetny smartfon...

Szczególnie tyczy się to użycia pamięci RAM - jej wielkość nadal stoi na jednym poziomie (1 gigabajt), a sam system chce więcej i więcej przeliczać...

 

 

Sterowanie i zachowanie systemu

Nie wiem jak dokładnie nazwać tą część systemu, ale Android ma w niej spore braki. Chodzi mi na przykład o sterowanie muzyką z wbudowanego odtwarzacza w pełnoekranowych grach lub aplikacjach. Jeżeli wejdziemy do takiej, to nie mamy jak kontrolować grających piosenek. To moim zdaniem spora wada i w tym elemencie iOS sprawdza się zdecydowanie lepiej. Tam wystarczy dwa razy kliknąć "home" i aktualne procesy z prostymi widgetami pokażą się nam na wysuniętym pasku. Świetnie to wygląda, naprawdę! 

No a w Androidzie bieda... Musimy zminimalizować program, przejść do odtwarzacza, przełączyć i z powrotem wrócić do programu, martwiąc się czy on jeszcze jest aktywny...

Swoją drogą - podoba mi się sterowanie głosem w Windowsie 7. Jeżeli jakiś program używa tej części systemu, to jest on widoczny w managarze dźwięku. Dzięki temu możemy dowolnie dostosować poziom głośności dla jednego programu, zostawiając pozostałe na normalnym. 

 

 

Personalizacja wszystkiego!

Ta część jest nieco ironiczna - w wskazówkach mówiących o tworzeniu aplikacji istnieje kilka podpunktów, które mówią o dostosowywaniu wyglądu i wyższości prostych gestów nad przyciskami. Tymczasem w ustawieniach brakuje właśnie czegoś takiego - domyślnej blokady ekranu nie możemy za bardzo modyfikować, raz widzimy jasne wersje programów, raz ciemne (nawet w tych od Googlea), a domyślny launcher nawet nie posiada opcji konfiguracji. Wstyd!

Więc takie ogólne usprawnienia były by z pewnością miłe i przydatne. Przynajmniej dla mnie :)

 

 

Zastąpienie starych aplikacji nowymi

Kolejna rzecz, która zdecydowanie lepiej wygląda w systemie dla iPhoneów. Przykładowo, obecnie w Androidzie mamy kilka prawie identycznych aplikacji do wiadomości: Messenger i czat dla Google Plusa, Talk, Voice oraz oczywiście aplikacja dla SMSów i rozmów. To aż 6 różnych programów o podobnej tematyce! Dlaczego nie można tego połączyć, tak jak jest to zrobione w iOS? 

Oczywiście podobna sytuacja istnieje z przeglądarką - prawie że identyczny program istnieje od pierwszej wersji systemu. Domyślnego "browsera" można by było już zastąpić Chromem Beta.