MójDroid.pl

Sprzedałem Samsunga Galaxy Note, najciekawszego smartfona jakiego miałem od czasów HTC G1

2012-09-24
|
Damian P.

1 września 2011 - tego dnia Samsung zaprezentował swoje pierwsze urządzenie z serii Note. Początkowo każdy pukał się w głowę, mówiąc że Koreańczycy kompletnie oszaleli tworząc coś tak dziwnego. Ponad 5 cali w telefonie? Kto tego będzie używał, kiedy królują 3.5 calowe wyświetlacze w iPhoneach! Podobne odczucia można spotkać i dziś, jednak po czasie (a dokładniej sprzedaniu swojego modelu w zeszłym tygodniu) mogę szczerze powiedzieć, że Galaxy Note to najciekawsze urządzenie, z jakim do tej pory dane było mi się spotkać na tak długi okres czasu.

Nie ma co się sprzeczać, Note nie jest dla każdego, jednak w tym momencie zaczynają królować tablety. Do naszego kraju trafia nowiusieńki Nexus 7 od samego twórcy Androida, który tegoroczny sprzęt oferuje w cenie mniejszej niż 1000 złotych. Rewelacyjna oferta, jednak to nie jest telefon, a na dodatek nie otrzymujemy tego co bardzo ważne - modułu telefonii. 

Sam Galaxy Note właśnie zachwycał mnie tym wszystkim na raz - wyświetlacz o przekątnej 5.3 cala, wraz z rozdzielczością HD i technologią SuperAmoled czynił tak dobre wrażenie, że nie raz wolałem podnieść smartfona i włączyć filmik niż męczyć duży, IPSowy monitor, któremu umyka większość barw. Do czytania również idealny (a przynajmniej dobry), bo tekst jest wyraźny, podświetlenie w słońcu na tyle dobre, że wszystko widać bez przechodzenia w cień, a same rozmiary wykluczają przypadkowe dotknięcia i przesunięcia. I na dodatek następcy (i rywale) nic lepszego nie oferują, a sam producent nie zapowiada aktualizacji swoich wyświetlaczy (co widać po PenTile w Galaxy S III, topowym modelu Samsunga).

Wydajność? Jeszcze długo specyfikacja sprzętowa Androida będzie wykraczała daleko w przód. Wnętrzności N7000 nadal są potężne, do aplikacji użytkowych jest to nawet zbyt dużo, a gry... Cóż, żadna nie sprawiała problemów. A na dodatek obecnie wszystko stoi w miejscu, co widać po prezentacji drugiego Note. Lagi w systemie zniknęły bezpowrotnie gdzieś po zadomowieniu się na rynku pierwszego Galaxy S, więc sam Note I ich raczej nie spotykał. A jeżeli takich jakimś cudem doświadczamy, to zawsze zostaje nam forum XDA-Developers, gdzie mamy już oprogramowanie działające na Jelly Beanie. 
Osobiście smartfona używałem tylko do programowania, i tak naprawdę tylko z tego względu go sprzedałem. Jest on po prostu zbyt "inny", abym mógł przestać się martwić o niektóre części pisania programów. Nadal w końcu najpopularniejsza jest rozdzielczość 480x800, a Galaxy Note jest daleko poza nią.

Płynne działanie oprogramowania zapewnia układ Samsunga o nazwie Exynos. I szczerze, jest to największa wada wszystkich smartfonów tego producenta. Dlaczego? W porównaniu do konkurencji, Koreańskie układy są najgorzej opisane (najbiedniejsza dokumentacja). Oznacza to, że jeżeli nie chcemy mieć bólów główy przy użytkowaniu telefonów, to musimy przebywać na oficjalnym oprogramowaniu. A to jakie jest, takie jest... Snapdragony i OMAPy już dawno mają w pełni działające Androidy w wersji 4.1, Galaxy S III i Note nadal mogą o nim pomarzyć, jak blisko by wycieków nie były i jak rozwiniętych modyfikacji byśmy nie znaleźli. Oprócz tego Exynos jest tylko dla Samsungów, gdzie Tegra dobrze wygląda na każdym urządzeniu które obsługuje (producent bardziej o to się stara).

Ciekawostka: Wiecie, że sterowniki/ustawienia do wyświetlacza od CyanogenModa są dużo lepsze niż te oryginalne? Nie mam tu fotografii, ale jeżeli będziecie mieć okazję to sprawdzić, to zobaczcie jak dużą różnicę robią. Dlatego lubię to oprogramowanie, bo potrafi wszystko poprawić!

Sama nakładka oczywiście nie zachwyca. Nie mam pojęcia jak można polubić tak brzydkie i jaskrawe elementy. Na każdym kroku zgniło zielone elementy na czarnym tle wywołują u mnie odruch obrzydzenia. I nawet bajka z wzorowaniem na naturze mnie nie przekona, choć muszę przyznać, że dodatki w postaci AllShare są naprawdę ciekawe. Potrafią one wiele, a na dodatek każdy element może w jakiś sposób usprawnić nasze życie. 

Ale cóż... To już przeszłość. Z Galaxy Notem pożegnałem się za kwotę bliską 1400 Polskich złotych. To nie tak sporo, patrząc na ostatnią premierę (bardzo drogiego) iPhonea 5 jak i samych Samsungów z serii Galaxy. Co przyjmę w zamian? Też Samsunga, ale już nie z Exynosem - tym razem spróbuję OMAPa w wykonaniu Googlea. Galaxy Nexus, bo o nim mowa, może nowy nie jest, ale formę jaką trzyma, to może pozazdrościć mu nawet sam iOS. Ale to już inna historia i inna opowieść...