MójDroid.pl

Sony odbiło się od dna – co się do tego przyczyniło?

2014-01-15
|
Szczepański Jacek

Sony za czasów spółki z Ericssonem radziło sobie wyśmienicie. Do czasu wielkiego boomu na smartfony. Najpierw próbowali z Symbianem i Windowsem Mobile. Stwierdzili, że takie rozwiązania nie dają im upragnionych pieniędzy. Następnie sięgnęli po Androida – ich pierwszym dziełem była Xperia X10. Z konkurencją (HTC Desire, Galaxy S) przegrywała między innymi płynnością działania, jakością wykonania i słabymi podzespołami. Następnie była seria 2011, która przyniosła ten sam procesor i ta sama ilość pamięci RAM dla wszystkich modeli i wszystkich półek cenowych. Było to bardzo sprytne posunięcie, bo pracy przy aktualizacjach było mniej (i tak ostatnią aktualizację do Androida 4.0 skopali, ale nie o tym artykuł). Niestety, podzespoły w najlepszym telefonie z tej serii – Xperia Arc (S) były dużo gorsze od konkurencji (Galaxy S II, HTC Sensation). Znowu. Następnie Sony wykupiło 50% udziałów od Ericssona i rozpoczęło produkcję smartfonów tylko pod szyldem Sony. Kolejna seria telefonów to NXT z początku 2012 roku. Telefony Xperia S, P i U miały podobny design, były innowacyjne i miały podzespoły dostosowane do swoich półek cenowych. Problem w tym, że ,,eSka’’ nie była kreowana na telefon z wysokiej półki. Plotki głoszą, że była to spuścizna po Sony Ericssonie. Xperia S miała tylko dwurdzeniowy procesor Snapdragon S3 (przy konkurencji typu Galaxy S III lub LG 4X HD była dużo mniej wydajna) i starą wersję Androida (2.3 Gingerbread). Długi okres oczekiwania na aktualizacje do 4.0 i pełne błędów 4.1 dość mocno pokazały użytkownikom stosunek firmy Sony to tego modelu. W międzyczasie powstały takie twory jak Xperia Miro, Tipo, J, które miały dobry stosunek ceny do jakości. Później była tylko Xperia T, która nie porywała ani wykonaniem, ani podzespołami, ani oprogramowaniem. Była po prostu nijaka, zrobiona tylko po to, aby ,,dogonić’’ inne, lepsze modele innych producentów. Ta sztuka i tak nie wyszła, choćby z uwagi na zastosowanego Snapdragona S4, gdy na rynku był już czterordzeniowy S4 Pro. 1 gigabajt RAM-u również nie był powalający, gdy Samsung Galaxy Note 2, który był wprowadzony na rynek w podobnym momencie, posiadał 2 gigabajty RAM-u. Następnie była Xperia Z. Wywołała efekt WOW i jej premiera sprawiła, że bardzo dużo osób o niej słyszało i chciało ją mieć. Co takiego się wydarzyło? Możliwe, że jest to efekt całkowitego oderwania się od Ericssona i zaprzężenie wszystkich oddziałów Sony do stworzenia udanego urządzenia. Kolejnym plusem była innowacyjność – żaden popularny producent nie wpadł na to, żeby do telefonu z najwyższej półki dać wodoodporność. Następnym punktem jest design – niezwykle udana bryła składająca się z plastiku i szkła sprawiała, że wszystko się trzymało siebie i nie skrzypiało. Specyfikacja nadal nie była w czołówce, ale to wystarczyło, aby postawić dział urządzeń mobilnych firmy Sony na nogi. Dopełnieniem sukcesu Xperii Z jest tak samo popularna ,,Zet jedynka’’. Oferuje ona między innymi wyśrubowaną specyfikację (Snapdragon 800, 2 gigabajty pamięci RAM), nareszcie dobry ekran (Triluminos), który wyświetla dobrą czerń i poprawioną konstrukcję (zamiast plastikowego obramowania zastosowano aluminium). Zwiększona kampania marketingowa nie pozwala zapomnieć o Xperii Z1 zwykłemu obywatelowi i tak, jak kiedyś ,,eS trójka’’ była synonimem świetnego telefonu, tak teraz ,,Zet jedynka’’ dzięki marketingowi jest odbierana jako najlepszy smartfon. Marketing, świetny design i postawienie na innowacyjność – to jest klucz do sukcesu, który odkrył Sony.